Cześć!
Kilka dni przerwy, bo nasz admin wyjechał i mieliśmy z nim kontakt przerwany. Wracamy już do właściwego cyklu i zaczynamy od przypomnienia poprzedniego wpisu tutaj: https://smpiast.wroclaw.pl/granica-wstydu/
A teraz sprawdźcie ponownie:
https://smpiast.com.pl/?p=4262
I porównajcie. Normalnie cud i MAGIA: nie ma już tych wszystkich zdjęć śmietnika, syfu i dziadostwa. Cztery wnioski:
– czytają nas,
– boją się nas,
– wiedzą, że jesteśmy rzetelni
– wiedzą, że nie odpuścimy
dlatego wszystko zrobią, żeby udowodnić, że się nie znamy, a tam gdzie się nie da bronić rzeczy nie do obrony, to zejdą z linii i usuną wpis na stronie, głupie zdjęcia, poprawią protokół, powiedzą, że to ostatni raz…
A teraz obiecane wyjaśnienie zagadki z poprzedniego wpisu, bo pytaliście w kilku wiadomościach, o co tak naprawdę chodzi. Czemu służyło to nagłe wzmożenie oferty lokali na stronie?
Moi drodzy, w naszej spółdzielni pojawiła się jakiś czas temu tzw. szara eminencja. Osoba, która wprowadziła wespół z Kondrasiuk i Ćwikowską cały zastęp nieobrobionych przepiórek do rady nadzorczej: osób bez wiedzy, bez doświadczenia, bez znajomości spółdzielni, czyli totalnych świeżaków (może z 1-2 wyjątkami), którym się zdawało, że to wszystko takie proste. A jednocześnie totalnie naiwnych i wiernych swoim oficerom prowadzącym. O radnych będzie kolejny wpis, a raczej ciąg wpisów, bo nadszedł czas na weryfikację obietnic. Na szczęście mamy ulotki z czasów kampanii i sporo materiałów na stronie.
Dziś zaś o szarej eminencji. Pani Agnieszce Wiśniewskiej. O jej cechach charakterologicznych też jeszcze opowiemy, bo takiej tupeciary i chwalipięty to jeszcze na żadnym stanowisku w spółdzielni nie było. Wiśniewska jest rzecz jasna koleżanką Kondrasiuk. Ta pierwsza często opi….la naszą panią prezes przez telefon. Bez telefonu też. Zachowuje się jak jakiś lokalny watażka albo namiestnik. No cóż, dużo może, bo chodziła po nieruchomościach i naganiała ludzi na walne, żeby wybrać odpowiedni skład rady nadzorczej. Oczywiście nie za darmo tylko za stołek w spółdzielni. I to od razu z największym jednoosobowym gabinetem. O tym czym się zajmuje w tym gabinecie też opowiemy. I jak wywalono pracownicę z 25-letnim stażem, która pracowała i za Kopika i za Kludacza i za Malewskiego też opowiemy. Z Wiśniewską nie dała rady.
Wracamy do tematu. Miało być o tym, po co ta cała zagrywka z lokalami i ogłoszeniami na stronie. Otóż na nieruchomości 301 (róg Horbaczewskiego/Balonowa) znajduje się lokal spółdzielni użytkowany jako mieszkanie pracownicze. Z tego co wiemy zadłużony, z wątpliwą sytuacją prawną i wymagający szeroko rozumianej interwencji. I w tym miejscu pojawia się nasza bohaterka, która z wielką aktywnością angażuje się mentalnie i nie tylko w odzyskanie lokalu. Wejście ćwierćlegalne. Prace „zabezpieczające”. Szybkie zlecenia dla firmy obsługującej drobne remonty na odratowanie lokalu. No akcja ratunkowa. Jakby się paliło.
Skąd takie wielkie zainteresowanie skoro lokali zapuszczonych, co widać po ogłoszeniach skolko godno. Otóż, jak wieść gminna niesie, a w szczególności zbulwersowani mieszkańcy zamieszkujący w okolicy (bardzo dziękujemy za wyjaśnienia w e-mailach 😊) lokalem bardzo zainteresowana była nasza bohaterka.
Zapytacie: ale o co chodzi? Gdzie tu deal? Moi drodzy: a o to chodzi, że to nie jest zwykły lokal. Taki, który się windykuje za niepłacenie czynszu, wchodzi komornik, licytacja i lokal nabywa ten kto najwięcej zaoferuje. To jest lokal spółdzielni. To się „dostaje” za tzw. koszty eksploatacji. Bez wkładu budowlanego, bez setek tysięcy wydanych jak każdy z tysięcy mieszkańców. Tylko czynsz. A jak się spółdzielnia nie upomni – bez żadnego dodatkowego zysku dla spółdzielni. I teraz połączcie kropki.
Po co były te reklamy na stronie? Po to żeby w morzu niewynajmowalnych lokali w zasobach spółdzielni utopić/ukryć jeden lokal, którym tak bardzo była zainteresowana nasza zasłużona asystentka zarządu. A na końcu powiedzieć: „nikt tego nie chce”. Od czasu jak zaczęło śmierdzieć w sprawie (kilka dni temu), nagle światło w lokalu zgasło. Nikt nie tłucze, nikt nie nabija.
Zobaczcie na stronie spółdzielni i zastanówcie się skąd w oferowanym do wynajęcia lokalu wiertarka na oknie i skuty tynk? 😁😁😁. Czyżby zapomniano schować do zdjęć? Jakby usunęli i to ze strony, to my to zapisaliśmy zawczasu.
I to są właśnie te dile Rycha, Mira i Zbycha. Przypadkowo zupełnie pani Agnieszka Wiśniewska w spółdzielni organizuje zebrania pewnej partii. O tym też napiszemy.
Tydzień temu odbyło się posiedzenie Rady Nadzorczej? Pytanie retoryczne: ktoś postawił punkt w porządku o aferze z lokalem… Gdzie jest komisja rewizyjna??? Znowu będzie „my nie znali, my nie panjali„?
Słuchajcie: nie odpuścimy tego. Kamień na kamieniu nie zostanie, dopóki nie doprowadzimy do usunięcia tej sitwy. Znamy historię wyprowadzenia działki na Tańskiego i działek spółdzielni, gdzie swoje budynki postawiło Lokum da Vinci. Miliony poszły i nie wróciły. Ale ten system jak bumerang wrócił do spółdzielni.
Na szczęście dzięki Waszej interwencji zostało to (póki co i być może) zatrzymane. Jeśli będziecie do nas pisać więcej, po ustaleniu/uprawdopodobnieniu faktów, opublikujemy każdy przekręt (spoldzielca.piasta@gmail.com). Sami tego byśmy rzecz jasna nie znaleźli. Trzeba albo być w środku układu, albo przypadkiem się natknąć na taki numer.
I tylko w ten sposób można zapobiec takim historiom, czyli mówiąc głośno o sprawie. A ponieważ pani Wiśniewska ponoć zamierza kandydować do rady miasta, takie słuchy chodzą, niewątpliwie pomożemy jej i w tym i zrobimy taką kampanię, że ho ho, a tę i kolejne wiadomości na jej temat przekażemy do odpowiednich osób.
Nie ma świętych krów. Spółdzielnia jest naszą wspólną sprawą.